ps3

… nadjechało. Małe, ładne. Odtwarza DVD (nawet lepiej niż nasz leciwy odtwarzać), odtwarza blureje. Gra muzykę wystawianą na Linuksie (ale plejer beznadziejny jest). I divxy, choć póki co bez napisów. W wyścigi jakoś podejrzanie trudno się gra. Internetu nie umiem obglądać. Ciąg dalszy nastąpi.

CSV

Obsłużenie CSV w Excelu jest niebanalne. Jeśli zapisze się plik z rozszerzeniem .csv, Windows pokaże śliczną ikonkę, Excel radośnie rozpozna typ pliku i… otworzy pokazując, jakby cały wiersz był jednym polem. Metoda na skuteczne otwarcie:

  1. Zmienić rozszerzenie pliku na mniej zrozumiałe dla Excela. Np.: .txt
  2. Uruchomić Excela
  3. Otworzyć plik
  4. Powinien się uruchomić kreator importu
  5. Wybrać przecinek jako separator
  6. Wybrać odpowiednie kodowanie
  7. Ze dwa razy kliknąć Next
  8. … i włala!

Plus

  1. Nie odbieram telefonu
  2. Oddzwaniam
  3. Rozmawiam przez 5 minut
  4. Po 2 minutach dzwoni do mnie poczta głosowa (w sprawie punktu 1)
  5. Odsłuchuję (tak w sumie z ciekawości)
  6. Po kolejnych 2 minutach dostaję SMS, że nie odebrałem połączenia

Normalnie powiadomienia niemal w czasie rzeczywistym. A z drugiej strony to dość idiotyczny pomysł wysyłać SMS, że ktoś dzwonił — telefon mi to pokazuje.

Brak pamięci czyli skleroza

Wczoraj bua dostała spazmów i odmówiła dalszego działania. Okazało się, że skończyła się pamięć (cała!) i Linux zajmował się mieleniem dysku i niczym innym. Żadne próby reanimacji nie przyniosły skutku. Po restarcie wywaliłem swap. Stwierdziłem, że najwyżej ubije mi jakąś (firefoksa) aplikację i dalej będzie działać. A firefox umie odtworzyć ostatnio przeglądane strony. Więc w sumie OK. Ale nic z tego. Bez swapa, jak się skończy pamięć, Linux również zajmuje się głównie mieleniem dysku. Tylko nie wiem co on tam mieli. Tym razem przynajmniej udało się odratować i jakoś ubić firefoksa co pozwoliło na uniknięcie restartu.

Zużycie pamięci wygląda następująco:

Firefox (3.5.4pre) w chwili screenshota miał 23 otwarte zakładki.

Co robić, Droga Redakcjo?