No kultury trochę…

Odchamiłam się dziś jak nie wiem co. Nie żeby z własnej inicjatywy, bez przesady, ale zostałam zaproszona do Teatru Powszechnego na „Czarownice z Salem”. I pewnie sama tak z siebie to bym z wrodzonej nieśmiałości i niepewności nic o samej sztuce nie napisała, zainspirowała mnie dopiero trójka nastolatków, z którymi jechałam potem tramwajem. Dowiedziałam się, że sztuka nie jest ponadczasowa i jest dzisiaj zupełnie niezrozumiała, bo przecież nie dałoby się zrobić takiej nagonki na czarownice tylko dlatego, że jeden człowiek coś drugiemu powiedział, co obciążało trzeciego. Odbyła się jeszcze dyskusja o miejscu akcji, czy to Anglia, czy jednak obecne Stany Zjednoczne; udało się też ustalić czas akcji. Ciekawy komentarz był taki, że inscenizacja odwołuje się do aktualnej sytuacji w Polsce, zupełnie jak dowolna inscenizacja dowolnej komedii (nie zauważyłam żeby te „Czarownice” były komedią). Poznałam też interpretację elementu scenografii – wielkiej blachy zawieszonej pod pewnym kątem pod sufitem, robiącej za lustro – w zamyśle reżysera w tym lustrze było widać świat tak, jak go widzi Bóg – ta interpretacja naprawdę mi się spodobała, sama bym na nią nie wpadła.

A na koniec jeden z nastolatków opowiedział drugiemu jak wspaniale się żyje odkąd skończył już studia i poszedł do pracy…

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s