Wakacje cz. 2. Syndrom Hollywood

Nie wiem, czy kiedyś wspominałem, ale podczas wycieczki przez USA przejeżdżaliśmy przez miejscowość Los Angeles (na zachodnim wybrzeżu, w Kalifornii). No i tak ułożyłem trasę przejazdu, żebyśmy zobaczyli napis Hollywood. Oczywiście żadnego napisu nie było.

Dzisiaj stało się to po raz kolejny. Pojechaliśmy na Fuledę (do Fuledy?) zobaczyć jakieś głazowisko. Oczywiście żadnego głazowiska nie było, tylko mnóstwo błota, co nasze rowery z trudem przeżyły.

Wczoraj obawialiśmy się tego samego, ale wiadukt w Stańczykach nie sposób przegapić.

I jeszcze kilka rowerowych przemyśleń i spostrzeżeń:

  • zawsze warto napompować koła,
  • warto sprawdzić, czy żaden drucik do licznika nie jest przetarty,
  • warto przed wyjazdem dać rower do serwisu,
  • od jeżdżenia po błocie rower się rozregulowuje,
  • koszulka oddychająca nawet za 30 PLN jest lepsza od dowolnej koszulki nieoddychającej,
  • ale mój rower jest przerdzewiały!!!!1!

A teraz jedziemy szukać defilady w Mikołajkach.

Reklamy

2 responses to “Wakacje cz. 2. Syndrom Hollywood

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s