O nieprzystosowaniu

Tak się stało, że mi się nie urosło. Się rosło do pewnego momentu, a potem stop, koniec. Metr sześćdziesiąt, po hamerykaniesku pięć stóp i cztery cale i nic więcej. Zdarza się, nawet najlepszym, dajmy na to takiemu prezydentu albo premieru… Tylko, że taki wzrost niestety jest niekompatybilny z koncertami ‚stadionowymi’. Na Rolling Stonesach najpierw atakował mnie pan plecami, znaczy jego plecy przesłaniały mi dokładnie widok, potem jakaś pani próbowała mnie unieszkodliwić za pomocą łokcia wkładanego w oczodół.
Dlatego mam postulat: sektory na koncertach powinny być wypełniane według wzrostu! Mali jak najbliżej sceny, a więksi dalej od sceny. Można by zrobić nawet kontrolę skrajni, taką jak dla samochodów – masz więcej niż metr sześdziesiąt – fora z pierwszych rzędów! Bardzo mi się podoba ta koncepcja, bardzo! Odstąpię za darmo organizatorowi każdego koncertu, na który będę chciała się wybrać.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s