Rolling Stonez

Żałoba narodowa olana, ale warto było popatrzeć jak się dziadki żwawo ruszają. Koncert po prostu za-je-bis-ty. Muzycznie tylko trochę Keith Richards się nie popisał na wokalu. Ale on jest tak brzydki, tak uroczy, i z drzewa spadł, że trzeba mu wybaczyć.

Niespodzianką był wyjazd sceny w połowie koncertu kilkadziesiąt metrów wgłąb publiczności. Byliśmy 10 metrów od Micka Jaggera! Atoci! I było na pleksi koło Charliego Wattsa widać napisany zaplanowany repertuar koncertu 🙂 Tyle, że jak scena wyjechała, to było znacznie gorzej słychać. No, ale coś za coś.

Repertuar całkiem w porzo: było Paint It Black, było You Can’t Always Get What You Want. Były standardowe hiciory: Start Me Up, Honky Tonk Woman, Miss You, Brown Sugar, It’s Only Rock’n’Roll, Jumping Jack Flash, Satisfaction. Była pani wokalistka chórkowa, która śpiewała 10 razy lepiej od Jaggera. Nie było żadnej balladki w stylu Angie. No ale niestety nie było Sympathy for the Devil 😦 I trwało 2 godziny zamiast obiecanych 2,5…

A. No i są już nędzne fotki z telefonu. Ale cokolwiek widać (kliknij zdjęcie, żeby przejść do galerii).

Koncert się rozpoczyna

Reklamy

One response to “Rolling Stonez

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s