Five is a magic number?

Poczułam się trochę wywołana do tablicy, czy tam zagoniona do udziału w sztafecie, więc udzielę odpowiedzi.

Lista pięciu kojarzy mi się zawsze z powieścią Nicka Hornby’ego „Wierność w stereo” i nakręconym według niej filmem o niefortunnym polskim tytule „Przeboje i podboje”. I książka i film są takie tam, chociaż słyszałam opinie, że powieść jest kultowa. Najogólniej, książka i film są o dojrzewaniu, ale nie takim tam nastoletnim, tylko o dojrzewaniu naszych czasów, które wypada gdzieś koło trzydziestki. Te pięć ulubionych piosenek, zespołów, czy w końcu ranking związków głównego bohatera są według mnie, zarówno w powieści, jak i w filmie symbolami braku dojrzałości, a nawet obrony przed nieuchronną dorosłością.

A ja, chociaż tego nie widać, chociaż rękami i nogami zapieram się, że nic z tego i nie przyjmuję do wiadomości swoich 30 lat, to zupełnie nie mam potrzeby robienia list pięciu rzeczy — nie chcę wymieniać ulubionych filmów, książek, zdarzeń z życia, itp. Dlatego też nie przytoczę tu nawet jednej rzeczy, których o mnie nie wiedzieliście…

Reklamy

O lekturach, czyli jak nisko upadłam

Nie piszę tu, że czytam, ale to nie znaczy wcale, że nie czytam, bo czytam, ale lektury mam coraz mniej ambitne. A ostatnio to już w ogóle emocjonuję się li i jedynie perypetiami niejakiej Stephanie Plum opisywanymi przez Janet Evanovich. A Stephanie Plum, to nie dość, że wybitnie babskie ma te przygody, to jeszcze kryminalne, a w dodatku w fafnastu odcinkach. I ja te odcinki tak jeden po drugim łykam i naprawdę gładko przechodzą przez gardło. Taka niezobowiązująca lektura, tylko czy naprawdę muszę tak odcinek po odcinku, raz przy razie?

A Stephanie Plum z odcinka na odcinek wybuchają coraz to fajniejsze samochody, mieszkanie raz płonie, by innym razem stracić tylko szyby, a romans z przystojnym Morellim rozwija się powoli, acz nieuchronnie, a to wszystko w egzotycznej scenerii Trenton, stolicy stanu New Jersey…
Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że czytam w lengłydżu, dzięki czemu rozrywkę dostarczaną mi przez panią Evanovich mogę podciągnąć pod doskonalenie znajomości języka obcego, prawda.

Autopilot

Dostałem pod choinkę w ubiegłym roku Autopilota — oprogramowanie nawigacyjne do Pocket PC. Czym prędzej zainstalowałem na iPAQ 4150 i uruchomiłem. Co jak się okazało, nie było takie proste (patrz poniżej). Dla kompletu informacji dodam, że korzystam z GPS GlobalSat BT-338 łączącego się z iPAQ przez Bluetooth.

Instalacja

Pierwsze instalacje kończyły się komunikatem o nieodwracalnym błędzie instalacji. Żadnego słowa o tym dlaczego. Po trzeciej próbie udało mi się ustalić, że po prostu zabrakło miejsca na karcie SD na instalację mapy. Przecież można o tym napisać w komunikacie błędu! Tutaj niestety amatorszczyzna pierwszej wody.

Rejestracja jest dość upierdliwa. Trzeba klika razy przepisywać kilkunastoznakowe magiczne kody. Przecież to bez sensu. Jeśli jest podłączenie do Internetu można zrobić to automatycznie. Plus za możliwość zainstalowania na kartę SD podłączoną do komputera. Niestety tylko w przypadku instalowania z oryginalnej płytki. Nie ma takiej możliwości przy instalowaniu aktualizacji. Co więcej, aktualizacji nie można zainstalować w niedomyślne miejsce. Niefajne.

Konfiguracja

Konfiguracja nie jest mocną stroną programu. Opcji konfiguracyjnych jest niewiele. Trzeba długo się zastanawiać czy dana opcja jest włączona, czy wyłączona. Czy wł. oznacza włącz czy włączone. Pewnie po po jakimś czasie można to zapamiętać, ale na pierwszy rzut oka jest nieprzyjemne.

Nie znalazłem żadnych opcji do wykonania następujących operacji:

  • zablokowanie ulicy — wiem, że niektóre są zakorkowane na maksa i nie chcę nimi jeździć albo uniknąć prowadzenia mnie przez leśne dukty (co się zdarza)

Nawigacja

Nie stwierdziłem różnic pomiędzy trybem osobowym a ciężarowym. Przy wyznaczaniu trasy z Warszawy do Zawoi przez Katowice, w obu trybach wyprowadzał mnie z Warszawy Moczydłowską przez środek lasu Kabackiego.

Tryb nawigacji z najkrótszą drogą jest bardzo niepraktyczny przy jeździe samochodem. To jest raczej taka bardziej ciekawostka.

Widok 3D przy nawigacji jest bardzo fajny. Wszystko ładnie widać, podejrzewam że niektórym problem może sprawić mały font użyty do pokazywania szczegółów (ja jeszcze na tyle widzę, żeby nie był to problem).

Przy wyznaczaniu drogi nie jest to rakieta, ale prędkość działania jest akceptowalna. Od razu napiszę o przeliczaniu drogi po zjechaniu z niej. Moim zdaniem zawsze po przeliczeniu drogi powinien być komunikat albo co zrobić, albo jaki będzie następny manewr. Jeśli jednak następny manewr będzie daleko, Autopilot nic nie mówi. Z drugiej strony, jeśli manewr będzie za momencik, komunikat przeliczam trasę następuje po komunikacie z manewrem.

Niestety łatwo się zgubić polegając tylko na komunikatach głosowych i nie znając trasy. Moim zdaniem komunikaty są o jakąś sekundę zbyt późno. Poza tym, komunikaty nie są zgodne z logiką. Jadąc Czerniakowską na północ, dojeżdżając do Trasy Łazienkowskiej, można pojechać w prawo (w stronę Pragi), w lewo (Trasą Łazienkowską w drugą stronę) i prosto. No i Leon (tak z Mają nazwaliśmy pana, który gada) mówi skręć w lewo mimo, że chce żebyśmy jechali prosto. Podobnie na Prymasa Tysiąclecia: przed wiaduktem nad Kasprzaka i Wolską mówi zjedź w lewo (no dobra tutaj się czepiam, można domyślić się o co chodzi). I dalej dojeżdżając do ronda Zesłańców Syberyjskich, mimo że mam jechać prosto, mówi zjedź w prawo.

Słabo jest rozwiązane centrowanie miejsca, w którym się znajduję. Gdy mam zawrócić jestem na dole ekranu i prawie nie widać dalszej trasy. Przecież można wykryć taką sytuację, gdy widać mały kawałek trasy i przesunąć trochę widok.

Teraz trochę czepiania się:

  • komunikat dalej prosto jest nie po polsku, zwłaszcza w kontekście teraz prosto, a potem dalej prosto
  • wolałbym żeby to jakaś sympatyczna pani mi mówiła, gdzie mam jechać, a nie smutny pan Leon
  • oznaczenia zjazdów z rond są nielogiczne; zjazd z ronda jest zawsze pokazany jako kółko ze strzałkami w lewo, prawo i w górę; i zawsze strzałka w górę jest większa od pozostałych
  • fajnie by było, gdyby przy wchodzeniu w tryb nawigacji, sprawdził, czy dźwięk nie jest wyciszony i spytał, czy go nie włączyć (albo żeby łatwo było się dostać do ustawień głośnika)
  • za każdym razem muszę kombinować jak przełączyć się z widoki 3D na widok większego kawałka trasy w 2D i w ogóle jak przesuwać obraz na ekranie

Mapy

Na razie jeździłem tylko po Warszawie. Generalnie jest nieźle (jest już poszerzona Rosoła), ale jest trochę problemów:

  • trasa Siekierkowska się kończy za wcześnie (stan sprzed ponad pół roku)
  • Dembego 6 jest nie w tym miejscu
  • nie ma Kwitnącej 8
  • Prosta 69 jest nie w tym miejscu; w ogóle Prosta kończy się na Towarowej, a powinna na Karolkowej
  • nie daje się dojechać do placu Defilad (brak punktów trasy)
  • z Puławskiej nie da się skręcić w ulicę Leśną — Leśna nie jest przebita do Puławskiej — kończy się przed chodnikiem
  • Leśną nie da się przejechać przez las Kabacki — po środku jest szlaban
  • Moczydłowską nie da się przejechać przez las Kabacki — po środku jest szlaban
  • ulicą Nowoursynowską nie da się przejechać z jednego końca na drugi
  • na ulicy Gąsek przy zjeździe z Kabatów do Konstancina jest zakaz ruchu, a prowadzi tamtędy bez zmrużenia oka (choć to akurat dobrze, bo nie muszę kombinować)
  • niektóre ronda są widoczne jako zwykłe skrzyżowania (np. koło Galerii Mokotów), tak przynajmniej wnioskuję po sposobie nawigacji

Uwagi ogólne

Niestety Autopilot cierpi na tę samą dolegliwość co Automapa. Po podłączeniu do GPS, odłączeniu, wyłączeniu iPAQ, ponowna próba podłączenia do GPS nie udaje się. Potrzebny jest reset. Obawiam się, że może to być niestety feature iPAQ albo Windowsa.

Autopilot przejmuje też sterowanie nad klawiszami hardware’owymi iPAQ i nie wiem jak zrobić screenshota! Skandal!

Podsumowanie

Generalnie nie jest źle. Instalację robi się tylko raz, więc nie będę się tego bardzo czepiał. Opcji konfiguracyjnych wiele nie ma, ale to po prostu działa na domyślnych. Nad nawigacją trzeba trochę popracować — gdybym miał wierzyć komunikatom głosowym, na pewno bym się zgubił. Mapy poprawiają się z wersji na wersję, więc wygląda to obiecująco. Biorąc pod uwagę cenę Autopilota, zdecydowanie polecam tym, który wybiorą nawigację na PocketPC (dedykowane urządzenia nawigacyjne zapewne będą mimo wszystko lepsze, ale droższe).

iPhone

Wszyscy teraz piszą o iPhone, to pomyślałem, że i ja napiszę, zwłaszcza, że dawno nic nie pisałem. iPhone jest śliczny. I z zewnątrz, i te obrazki śliczne, i wygląda na zrobione z głową. Prawie. A jak wiadomo, prawie robi dużą różnicę.

iPhone

Nie ma UMTS. No ludzie! Mamy XXI wiek. Robić telefon bez UMTS na najwyższą półkę? Toż on nawet GPS powinien mieć. A on z jakimś nędznym EDGE wyjeżdża.

Nie ma wymiennej baterii. Podobno klienci nie chcą. Dodatkowo pozwoliło zrobić to telefon cieńszym. No może to ma sens, ale tylko jeżeli nie trzeba go będzie ładować co dwie godziny. Ja w sumie wyjmuję baterię w telefonie tylko żeby zmienić kartę SIM.

Nie daje się instalować aplikacji. Who cares? Pewnie kilku nawiedzonych geeków. I maniaków darmowego gadania przez skype — na telefonach z WiFi i Windows Mobile tak można.

No i ta cena $500 z lojalką na dwa lata? Poszaleli?

Będzie miał klawiaturę dotykową qwerty. I takie malutkie klawiszki, w które trzeba będzie trafić rysikiem. It’s so yeesteeeerday. No, ale do premiery może coś jeszcze poprawią.

Podsumowując: zapewne telefon miałby fantastyczne powodzenie, gdyby nie ta cena. No, ale cóż — iPody też są jednymi z najdroższych w swojej klasie, a idą jak ciepłe bułeczki. A co jest w tym najgorsze? Że pewnie nie będzie innego równie ładnego i estetycznego telefonu 😦