Z cyklu: przygody komunikacyjne

Nie trzeba jeździć metrem, żeby mieć ciekawe obserwacje, można być wożoną samochodem. Było to tak: na czerwonym świetle pan szybciuśko wyskoczył ze swojego Opla, migiem wymontował fotelik z tylnego siedzenia i próbował upchnąć go w bagażniku. To ostatnie jednak nie poszło jak z płatka i złośliwe światło zmieniło się w zielone. Pan nie domknął bagażnika, ale wskoczył rączo na siedzenie kierowcy i pognał ku następnym światłom, gdzie znów zgrabnie wysiadł i zdołał umieścić fotelik w zamkniętym bagażniku, wyjmując przy okazji niemal całą jego zawartość.

A morał z tego taki, że w naszych czasach to żeby coś wyrwać nie wystarczy tylko schować obrączkę – strategiczny może okazać się fotelik. Za dużo filmów oglądam?

One response to “Z cyklu: przygody komunikacyjne

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s