Szybka Lopez

Lopez była szybka, bo od razu z ekranu zniknęła! Jak oni mogli ją tak potraktować! Moją najulubieńszą ulubienicę! Za to Ben Affleck nie schodził z ekranu przez półtorej godziny i był bardzo wzruszającym dupkiem, aż się normalnie popłakałam. Przez trochę dłużej niż Lopez była Liv Tayler, ale mnie nie wzruszyła.

O takie właśnie mam refleksje bo obejrzeniu przecenionego filmu nabytego w Media Markt, który mnie skusił występem Dżej Lo! Nie było to jednak arcydzieło na miarę Gigli (czyt. ‚żygli’).

Open envelope

Donoszę uprzejmie, że dwuziu podarł bilety na Open’er Festival otwierając kopertę je zawierającą oraz że podstępem próbował wyłudzić namiot w celu wykorzystania go. Nie wiem po co, bo przecież go z podartymi biletami nie wpuszczą nawet na kemping! HA! HA! HA!

Szkoła Główna Hamstwowa

Szanowny Pan Rektor SGH wypowiedział się dzisiaj na temat odpłatności studiów. Otóż okazuje się, że Pan Rektor jest bardzo sfrustrowany, bo nie udało mu się dostać na wymarzony przez niego kierunek studiów — grafikę. No i obecnie Pan Rektor uważa, że państwo nie powinno finansować hobby, bo tym przecież są studia. Pewnie z wyjątkiem tych na SGH — tam to ciężka praca…

Swoją drogą to ja też uważam, że studia powinny być płatne.

Złote czasy radia

Poranne informacje o korkach nie przestają mnie wzruszać. Dziś już drugi dzień pod rząd korek był na Wołowskiej. Szybkie googlnięcie pokazuje, że nie tylko pan z radia jest przekonany, że Wołoska ma W w środku, co skłania mnie do konstatacji, że się czepiam. Jak zwykle gdy chodzi o ortografię oczywiście. No to nara, spoko, rzułta rzaba rzarła rzór!!!

Surówka a sprawa polska

Posłuchałam sobie dziś w radio przemowy naszego Prezydenta i w końcu sobie uświadomiłam gdzie już słyszałam tego typu wypowiedzi! Zaskoczyło coś w mojej głowie i przypomniałam sobie ciągnące się niemal godzinami uroczystości i apele z podstawówki! Takim tonem, nieznoszącym sprzeciwu, z przekonaniem o własnej racji mówił Dyrektor (na szczęście nie Ojciec) szkoły. Zawsze miał coś do opowiedzenia, nigdy nie było dla niego za dużo czasu, a z jego przemów nic nie wynikało. Mówił zawsze niemal to samo i na tematy dowolne, ale co roku wałkowany był temat jedzenia surówek przez dzieci i bynajmniej nie chodziło tu o produkcję stali, tylko o zdrowe i pełne witamin funkcjonowanie tych baranów, czyli nas, podopiecznych Pana Dyrektora.

I skoro już mi przyszła do głowy ta analogia to od dziś czekam aż Prezydent Wszystkich Polaków zacznie ich pouczać i przypominać o konieczności jedzenia surówek!