Tuptuś

Tuptusiem nazwałam takiego pana, który stał dziś koło mnie w metrze i głośno i rytmicznie tupał. Jak mu się zmęczyła jedna nóżka, to zaczął tupać drugą. Potem usiadł i dalej tupał. I tym tupaniem wkurzał strasznie. A to wszystko chyba dlatego, że miał w uszach białe słuchawki, a w tych słuchawkach miał, ani chybi, rytm. Wygląd miał taki bardziej nerdowaty, co przynajmniej w części wytłumaczyło jego nieprzystosowanie do życia. A szczególności do podróżowania środkami transportu publicznego.

A morał z tej bajki jest tylko jeden: następny tuptuś jakiego spotkam w metrze ma wielkie szansę zarobić kopniaka w kostkę; jednego zdzierżyłam, ale doświadczenie jest tak traumatyczne, że nie ręczę, że drugi raz wytrzymię. No.

Reklamy

3 responses to “Tuptuś

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s