W piłkę kopani…

Parę dni temu, a może było to wczoraj, trafiłam w TVN Style na program, w którym młodzi (jeszcze!) polscy aktorzy wypowiadali się na temat tego, jak kobiety powinny zachowywać się w trakcie mistrzostw świata w piłce nożnej. Dowiedziałam się, że absolutnie nie mogą tego oglądać, bo niechybnie będą zadawać pytania w stylu ‚do której bramki grają nasi?’, w ogóle najlepiej żeby nie istniały tylko przynosiły zimne piweczka z lodóweczki.
Dowiedziałam się jeszcze, że na nic żałosne próby zrozumienia przez kobiety czegokokolwiek z tej arcyskomplikowanej gry, bo kto to widział kiedy kobietę, która zrozumie co to spalony! Ja przypadkiem widziałam (w lustrze na przykład zwykle widuję), ale niestety z telewizorem nie da się efektywnie podyskutować.
W każdym razie myślałam do tej pory, że sobie obejrzę kilka meczów w trakcie tych mistrzostw, nie żeby przesadnie dużo, ale może jakieś wysŧępy naszych, albo taki finał dajmy na to… Ale nic z tego, nie nada, lokalne celebrities powiedziały mi, że nie dla psa kiełbasa. Trudno, może na innym kanale będą dawać w tym czasie jakieś wyścigi motocyklowe albo boks. Takie bardziej dla kobiet, ju noł…

PS. Wiem nawet kim jest Rasiak! 🙂

Tuptuś

Tuptusiem nazwałam takiego pana, który stał dziś koło mnie w metrze i głośno i rytmicznie tupał. Jak mu się zmęczyła jedna nóżka, to zaczął tupać drugą. Potem usiadł i dalej tupał. I tym tupaniem wkurzał strasznie. A to wszystko chyba dlatego, że miał w uszach białe słuchawki, a w tych słuchawkach miał, ani chybi, rytm. Wygląd miał taki bardziej nerdowaty, co przynajmniej w części wytłumaczyło jego nieprzystosowanie do życia. A szczególności do podróżowania środkami transportu publicznego.

A morał z tej bajki jest tylko jeden: następny tuptuś jakiego spotkam w metrze ma wielkie szansę zarobić kopniaka w kostkę; jednego zdzierżyłam, ale doświadczenie jest tak traumatyczne, że nie ręczę, że drugi raz wytrzymię. No.

Keith spadł z drzewa

Jak donoszą międzynarodowe agencje, Keith Richards spadł z drzewa i musieli mu zoperować głowę. Z tego powodu odwołano trasę koncertową Rolling Stones i 18 czerwca nie ogłuchnę i nikt mnie nie podepcze. Trudno, jest jednak nadzieja, że przyjadą później…
A ja się tylko zapytuję: co stary chłop robił na drzewie i czy próbował z niego zejść? Jeśli tak, to był to mały krok dla człowieka, a dla ewolucji byłby wielki. Tyle, że się trochę nie udał.

Spoko loko

Całymi dniami słucham w pracy radia i czuję się powoli, ale systematycznie dobijana przez reklamy. Szczególnych ubytków szarej masy doznaję dzięki panu Edwardowi, który leczy sobie prostatę za pomocą Prostalong Complex. Panu Edwardowi przyznaję medal złoty, srebro za to należy się panu Każdeckiemu, który ma 36 lat i ksywę ‚Każdy’ (cóż za finezyjny pomysł copywritera!) i mówi kolegom „spoko loko luz i sponton” po kupieniu Renault. Obaj kiedyś pożałują swoich wyborów!

O urodę dbać

O urodę trzeba dbać i miejsce dbania o nią nie jest istotne! Można dbać o urodę siedząc za kierownicą Toyoty AIGO za pomocą nakładania maskary na rzęs firany w chwilach przestoju (korek był) jak to robiła pewna pani, którą przyszło mi obserwować kilka dni temu. Bardzo ciekawa była to obserwacja, bardzo. Dziś jednak inna pani przebiła tę panią z AIGO gdyż ponieważ makijażowała sobie rzęsy swobodnie oparta o murek przy zejściu do stacji metra. A ponieważ jak wiadomo kobiety potrafią, to nie przeszkadzała jej w tej czynności pogawędka z panem, który miał zadatki na lawerboja (albo innego lawstoranta).

A morał jest taki: nie liczą się okoliczności, ważne są chęci, a ja jak zwykle się czepiam i nie mam fantazji za grosz, bo rzęsy tuszuję li i jedynie przed lusterkiem w łazience. I to by było na tyle.