Wbrew regułom

Kto ustala reguły? Kto pozwala mieć swoje zdanie i w jakich sytuacjach wolno się nim kierować? Co jest normalne? Czym jest rodzina? Czy ktoś może pomóc sierocie? Skąd wiadomo, co dla kogo jest dobre i właściwe? Czy ważne jest tylko to, co widać? I czy w końcu każdy ma swoje miejsce, do którego wróci i czy zawsze dobrze jest to miejsce na jakiś czas porzucić?

Tak mi się przypomniało. Bo przeczytałam jakiś czas temu „Regulamin tłoczni win” Irvinga.

Z Europy

Lotnisko w Madrycie. Odlatujemy do Warszawy via Frankfurt, w końcu przyszła nasza kolej odprawy, po odstaniu swojego w dłuuuuuugiej kolejce.
– Where are you going? Waaaarr… How do you pronounce this?
– Łorsoł.
– Hm… Warsaw… Where is it?
– Poland.
– Poland?

Welcome to European Union!

Z Ameryki

– Where are you from?
– Poland.
– Wow.

Nie spodziewałam się, że usłyszę ‚wow’ w odpowiedzi na nieśmiałe ‚Poland’. I choć wiem, że to ‚wow’ wynikało z kompletnej niewiedzy interlokutora, to jednak wolę myśleć, że ‚Poland’ jest ‚wow’….