W sennym Peru

Wszelkie podsumowania i listy pięciu ulubionych rzeczy mnie śmieszą jak chyba wszystkich i przypominają prowadzone pieczołowicie w czasach podstawówki ‚złote myśli’ albo ‚abc koleżeństwa’. Większość ludzi takich list zrobić nie może, bo treść takiej listy zależy od pogody, widzimisia i innych tego typu nieobiektywnych czynników. I dlatego głupio mi czasem, bo mam takiego naprawdę ulubionego pisarza.

Wstęp mi wyszedł przydługi, ale oczywiście służy wprowadzeniu kolejnej przeczytanej przeze mnie lektury, powieści mojego ulubionego pisarza. Przeczytaną właśnie powieść nabyłam drogą kupna w 2002 roku (zwyczaj podpisywania książek datą nie jest taki głupi!), zaczęłam czytać i nie skończyłam. Nie pamiętam, czy mi się nie podobało, czy mi się po prostu z jakiegoś powodu nie chciało. Przez trzy lata odmieniło mi się wyraźnie, bo skończyłam czytać ‚Zielony dom’ mojego ulubionego pisarza Mario Vargasa Llosy i tym samym mogę odfajkować przyswojenie wszystkich dostępnych po polsku powieści tego autora.

A sam ‚Zielony dom’ jest bardzo w klimacie realizmu magicznego, dziwnej, tajemniczej Ameryki Południowej, mieszanki przyziemności i magii, a w formie bardzo typowy dla Llosy. Wszystko jest poplątane i mniej więcej do połowy powieści poszczególne wątki zupełnie nie chcą się ze sobą łączyć, a potem nagle same układają się w bardzo logiczną całość. Takie pisarstwo musi wymagać od pisarza niesamowitej dyscypliny.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s