Małż

„W temacie lektur” przez ostatnie dwa dni przewinął się u mnie „Małż” Marty Dzido. Starzeję się, już czytam książki napisane przez młodszych ode mnie. To była dygresja, a teraz przejdę do meritum.
Sama forma powieści od początku wydawała mi się jakaś znajoma i pewnie nikt tego zdania nie podziela, ale ja dość szybko załapałam, że mam do czynienia z polską i żeńską wersją „101 Reykjavik” tyle że tu jest o czymś innym. Chociaż może trochę o tym samym, o tym, nad czym współczesna literatura lubi się pochylić, czyli o problemie identyfikacji w społeczeństwie, miejscu człowieka w społczeństwie, jego obciążeniach, wolności, braku wolności… O bzdurach czyli, bo nie o miłości do ojczyzny, bohaterstwie i innych ważnych i podniosłych rzeczach.
I zanim się skręcę z przeintelektualizowania, to napiszę, że mi się podobało bardzo, ale w zasadzie nie wiem dlaczego.

Reklamy

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s