2.6.11.5

Właśnie się ukazało. Okazuje się, że jednak ktoś wie, co oznacza stabilność oprogramowania i co powinno dziać się ze stabilną wersją jądra. Między 2.6.11.4 a 2.6.11.5 jest mniej zmian niż między 2.4.30-pre3 a 2.4.30-rc1. Greg KH rzondzi 😉

Powódź

Dwa dni temu rozmawialiśmy z Mają o tym, że będzie powódź. Przedwczoraj eksperci w telewizorze mówili, że wszystko jest pod kontrolą i że powodzi nie będzie. Wczoraj w telewizorze pokazali, jak połowa Polski jest podtopiona, i że jeśli będzie dalej padać, to będzie wielka powódź.

Wiosna przyszła!

Z błogiego półsnu wytrącił nas dzisiaj głos małej dziewczynki dobiegający zza okna. Dziewczynka krzyczała coś w następujący deseń: ‚Wiosna przyszła! Tato, wiosna, wiosna, wiosna przyszła! Naprawdę!’. Czy po czymś takim można mieć wątpliwości jakoby jednak nie?

Lepiankę tanio kupię

Znowu specjalnie dla dwuzia. O życiu.
Mój wspaniały ojciec ma plan: za cztery lata osiągnie wiek emerytalny i wtedy sprzeda dom i co tam jeszcze ma i przenosi się do Grecji. Tam kupi lepiankę sobie jakąś na jakiejś fajnej, ale mniej popularnej wyspie i będzie sobie żył jak król. Parę razy do roku ktoś do niego wpadnie i przywiezie jakieś dobra, cały rok będzie mu ciepło i słonecznie. Za 400 ojro emerytury na łebka rodzice będą sobie żyli jak królowie, bo wino przecież jakieś 1,5 ojro, a chleb 1 ojro. Żyć, nie umierać.
I jak tu nie udawać Greka?

Oddajcie mi wiosnę!

Wiosny nie ma, a być powinna. Pocieszam się tylko tym, że w zeszłym roku o tej samej porze tyż jej nie było, a tydzień później była już bardziej. Śledzenie zleżałych jak zeszłoroczny śnieg zestawień temperatur, ciśnień i opadów powoli staje się moim hobby.
A póki tej wiosny nie ma to moknę, marznę i brodzę w śniegu. I dziś wyjątkowo doceniłam mieszkanie niedaleko stacji metra; po pracy chciałam gdzieśtam pojechać, poszłam na autobusny przystanek, zobaczyłam wszystkich biednych ludzi, na których wiało i padało, przyjrzałam się z bliska uroczemu korkowi w alejach Jerozolimskich, obróciłam się na pięcie i po półgodzinie byłam na stacji metra Kabaty. Sucha i niezmarzła zupełnie. A jeszcze miałam teatr w metrze, bo dwóch gości inscenizowało scenkę kłótni i pękli dopiero jak się ich jakaś kobieta spytała gdzie jest ta ukryta kamera. I jeszcze był fajny facet, który mi trzy razy teczką wytrącił książkę z ręki.
A to w ogóle wszystko dla dwuzia. Tak o życiu.

2.6.11.1

Poszaleli w tym Linuksie. Jakieś 2.6.11.1. I jeszcze kto inny się nim opiekuje. Niedługo nikt już nie będzie się w tym łapał. Ale jakoś mnie to coraz mniej interesuje.

Sądzę, że za jakiś czas Linux będzie używany jako binary-only (w takim sensie jak MacOS X czy Windows) system. Tzn. dla zapaleńców nic się nie zmieni, ale większość użytkowników nie będzie zawracała sobie głowy istnieniem źródeł i możliwościami za tym stojacymi. I tak pewnie musi być — normalnemu użytkownikowi na gnat te źródła.

I pewnie dopóki twórcy dystrybucji będą wyznawać zasadę nawet, jeśli coś jest nie tak, to możesz wziąć kod źródłowy i poprawić, przekompilować z innymi opcjami, to Linux nie będzie zbyt popularny. W tej chwili te wszystkie Knoppixy, Linspire i tym podobne zdają się podążać w tym właśnie kierunku.