Francuskie frytki

Jakiś czas temu, może to wciąż istnieje, w Gazecie Telewizyjnej publikowano teksty, można je nazwać felietonami, tłumaczące różne rzeczy z amerykańskich filmów. Zapamiętałam odcinek o dinerach i o greyhoundzie, zabrakło mi odcinka o amerykańskich kibelkach, ale nie o tym teraz. Wszystko wokół nas jest takie podobno amerykańskie, a jednak tej Ameryki mitycznej jakby nie znamy. Na pewno jednak jest coraz bliżej nas.
Jestem w trakcie czytania książki znalezionej na jednej z półek w pokoju mojego ojca. To powieść jest, niejakiej Joyce Carol Oates, tytuł Oni. Pani jak na moje gusta jest trochę zbyt lewicująca, ale to nie ma tu znaczenia. Książka jest wydana w Polsce w 1974 roku, w Stanach w 1969, co oznacza, że na polski została przetłumaczona między 1970 a 1974 rokiem i dlatego występuje w niej ‚kotlet siekany z francuskimi frytkami’. Czy można sobie wyobrazić, że tak to danie opisałby współczesny tłumacz?
A jeśli już doszłam do tłumaczeń, to tylko nadmienię, że ktoś, kto tłumaczył drugą część przygód Bridget Jones, chodzi mi tu o film, przetłumaczył na polski Wonderbra.

Reklamy