Przecież taka jesień złota nie jest zła…

Dwa tygodnie temu pojechaliśmy do Ustronia, na Jesień Linuksową, choć przyznam, że głównie z zamiarem wypoczynku, mniej uczestniczenia w jesiennych atrakcjach. Chyba się starzejemy (albo dorastamy), ale jakoś już nam się nie chce mieszkać w warunkach schroniska młodzieżowego. Jak dla mnie to mogą być prymitywne warunki, ale gdzieś, gdzie lepszych nie da się stworzyć. Przeszkadzają mi odrapane ściany, brud, który już wżarł się w ściany, przeszkadza mi po prostu ‚stan do remontu’, a nie sam fakt, że łazienka jest na korzytarzu. Przeszkadza mi jeszcze smród starzyzny, stęchlizny i tym podobnych atrakcji. Chyba zawsze mi przeszkadzał, ale nietrendi było się do tego przyznawać. Teraz też pewnie jest nietrendi, ale jakby mniej wstyd.

Sama impreza (program) jakoś nie bardzo mnie interesowała, może po prostu nie wierzę już, że trafi się jakiś cud-miód rodzynek, który poczęstuje uczestników czymś niebanalnym. Zniechęcają też mnie politykierzy, faszyści pantentowo-licencyjni i inni niewyżyci zapaleńcy. To, co mnie jednak najbardziej zniechęciło na Jesieni do tego typu imprez to butne i durne wypowiedzi małomiasteczkowych administratorów, często ludzi, którzy za niewielkie pieniądze dokonują cudów. Tylko po co muszą o tym opowiadać po paru piwach przechwalając się swoimi, zwykle dość standardowymi, umiejętnościami; dyskutować o swoich sieciach, drwić z szefostwa, kłócić się jak coś tam zrobić (wymyślić regułkę iptables, whatever). Zwykle są najmądrzejsi w swoim środowisku i pewnie nie przychodzi im do głowy, że mądrzejsi od nich w ogóle istnieją. Naprawdę nie wiem z czego to wynika, za wszelką cenę staram się nie wywyższać, ale takie szczególne typy zachowań trudno znieść.

Moje wrażenie po Jesieni (na której mnie prawie nie było, bo w końcu zrezygnowaliśmy ze spania w schronisku młodzieżowym) to głównie stwierdzenie, że nie chce mi się już. Mam dosyć linuksowców, adminów od siedmiu boleści, niedowartościowanych studentów… Ale mam też wyrzut sumienia, że ich być może źle oceniam. Dlatego po raz kolejny zgodziłam się na pomoc przy Pingwinariach.