Linux w dużych zastosowaniach

Jak wygląda Linux w dużej firmie? W sumie nieciekawie. Bo jest traktowany identycznie, jak każdy inny system. Jest kupowane coś w pudełku, potem do tego idą jakieś łatki i akualizacje. Jest kod źródłowy? Można przekompilować jądro? I co z tego, ma chodzić na fabrycznym. Chodzi oczywiście o dupochrony: nie można uruchomić systemu, który nie ma wsparcia od jakiegoś dostawcy. To, że Oracle daje wsparcie dla Linuksa z dowolnym przkompilowanym jądrem, to nic — liczy się administrator, dla którego sam system operacyjny musi mieć wsparcie (czyli działa z dystrybucyjnym jądrem).

I po co to wszystko piszę? Bo przez to muszę się, kurna, użerać z aplikacją Javową, która ma średnio odpalonych 300 wątków, na Red Hat Linux Application Server 2.1, który ma jakieś połatane jądro 2.4. I tam wątki w /proc wyglądają, jak procesy. I co widać w jakimś ps czy top? Gówno widać.

Jedyne dobre, to dostępność narzędzi wszelakich typu gcc, dzięki którym mogę sobie dorobić różne narządy pomagające przy pracy.

Jakiś czas temu zależało mi bardzo na wdrożeniu Linuksa w większych zastosowaniach. Udało mi się to (w firmie), ale niestety w takiej formie, to nie jest żaden sukces. I obawiam się, że inaczej się nie da. A w ten sposób, to mi wszystko jedno, czy to Solaris czy Linux. Na Solarisa też jest gcc 🙂

Reklamy

3 responses to “Linux w dużych zastosowaniach

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s